czwartek, 28 maja 2015

Informacja

Rozdział powinien pojawić się do miesiąca.. przepraszam, ale mam straszne problemy ze stawami.. Lekarz mi powiedział, że jak teraz nie zacznę chodzić na rehabilitacje to mogą mi amputować nogi, wiec sprawa jest poważna.. Mam nadzieje, że mnie zrozumiecie... 

wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 3

Obudziłam się, gdy usłyszałam z kuchni krzyk mamy.
Vanessa ! ­ Czego ona może ode mnie chcieć? Zerkam na budzik. Jest 5.30 rano ! Chyba oszalała. ­Vanessa, natychmiast na dół! Nie będę znowu wołać!
Zwlokłam się z łóżka i podreptałam do kuchni.
- Co się stało mamo?
- Ty się jeszcze pytasz? Co to ma być? ­ podaje mi ulotkę, którą dostałam od tej dziewczyny z uczelni. O nie! Tylko nie to ! Jeszcze mi teraz tego brakowało.
- Mamo dostałam tą ulotkę od jakiejś dziewczyny w szkole, ona nic nie znaczy. Możesz ją wyrzucić do kosza.
- Van obiecaj mi, że nie będziesz znowu tańczyć. Wiem, że dużo to dla Ciebie znaczy, ale wiesz, że nie powinnaś tego robić.
- Dobrze mamo obiecuję – i tak na razie nic nie zrobię, bo jeszcze nikogo nie prosiłam, aby poszedł ze mną na zajęcia, a jest to warunek taty.
- Mam nadzieję, że jesteś ze mną szczera. Możesz wrócić do łóżka.
- Dziękuję za pozwolenie, wasza wysokość!­warknęłam
- Vanesso nie zaczynaj znowu ! ­ podniosła głos
- Ja zaczynam ? To ty się zachowujesz jakbyś mogła nam cały czas rozkazywać!
- Jestem twoją matką, mam do tego prawo ! ­ mam jej dość wychodzę, ale zamiast wrócić do pokoju kieruję się do łazienki. I tak już nie zasnę, więc się wykąpię na spokojnie.
Gdy wychodzę z łazienki, mamy już nie ma. Idę do pokoju się ubrać. Wybieram sukienkę na ramiączkach, zapowiada się cudowna pogoda. Patrzę na zegarek. Jest 6.30 Jes powinna już wstać.
Dzwonię do niej.
- Van powiedz, że to coś ważnego, bo inaczej się rozłączam – słyszę zaspany głos Jassmin.
- Hej kochana, myślałam, że już nie śpisz. O której po mnie będziesz ?­ zapytałam
- Mamy na 9, więc będę o 8.30, a co ?
- Musimy pogadać.
- Coś się stało ? Mów mi od razu Van !
- Nic takiego, nie martw się.
- Okey, idę spać dalej pa.
- Pa – rozłączyłam się.
Po rozmowie z Jes schodzę do kuchni i włączam radio. Właśnie leci piosenka „Lullaby” od Nickelback. Otwieram lodówkę w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Wyciągam mleko, aby zrobić sobie kakao. Po zrobieniu śniadania, czyli tostów z kakao poszłam do salonu i załączyłam telewizor. Leciał jakiś głupi program śniadaniowy­ nic interesującego. Postanawiam się zdrzemnąć mam jakąś godzinę na drzemkę, a potem się ogarnąć na przyjazd Jas.
- Van pobudka! ­ mówi budząc mnie Martin
- Hej, co jest ? Która godzina? ­ pytam
- Jassica czeka przed domem i trąbi od 2 minut­ mówi
- O cholera !­ krzyczę wstając z kanapy
- No siostrzyczka, zaspałaś ! ­ śmieje się ze mnie Martin.
- Wychodząc z domu biorę po drodze kurtkę i torebkę.
- Przepraszam, zdrzemnęłam się i przy okazji zaspałam – mówię
- Spoko, przyjechałam 5 minut wcześniej, więc się nie spóźnimy – uspokaja mnie Jas
Gdy zajeżdżamy pod szkołę, zauważam Liama i Nelly.
- Hej
- Witaj Vanesso – odpowiada mi Liam. Nelly jest jakaś milcząca.
- Mam pytanie ile się płaci u was za zajęcia ?
- Za miesiąc z góry 35$
- Czy jakbym się chciała do was dołączyć to są jeszcze 2 miejsca ?
- Jasne, a z kim przyjdziesz ?­ pyta nagle Nelly
- Jeszcze nie wiem, ale to jest warunek mojego taty, abym mogła chodzić na zajęcia.
- Weź jakiegoś chłopaka brakuje nam ich – mówi Nelly
- Jedyny chłopak jakiego mogłabym wziąć to mój brat, a nie jestem pewna, czy się zgodzi...
- Musisz go przekonać! ­mówi Liam
- Tylko, że on nie lubi ze mną tańczyć – wyjaśniam
- Najwyżej zmienimy pary – mówi z uśmiechem Nelly. Wybucham niekontrolowanym śmiechem.
- Tak i na pewno wszyscy na to pójdą ze względu na mnie i mojego brata – mówię, krztusząc się ze śmiechu. A oni do mnie dołączają.
Po 7 godzinach jestem już w domu. Wchodzę do kuchni i zostaje mamę.
- Cześć - mówię ze zdziwieniem.
- Cześć skarbie. Jak na studiach ? - zapytała z uśmiechem.
- Dobrze.. a ty nie w pracy ?
- Nie, dziś mam wolne.. bo byłam u lekarza.
- Jakiego ? - zdziwiło mnie to bo zawsze ważniejsza do niej jest praca niż zdrowie, czy rodzina.
- Musiałam zrobić badania.
- Mhm... mam zrobić obiad ? - pytam.
- Nie, ja zrobię.
- Dobra.. to ja idę na górę.
Weszłam do pokoju i przeprałam się w luźny dres i bluzkę na ramiączkach.
Zanim zaczęłam się uczyć poszłam jeszcze skorzystać z ubikacji. Weszłam do pomieszczenia i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to test ciążowy. Podeszłam do niego i spojrzałam na niego. Widniały tam 2 kreski. Czyżby mama była w ciąży ?
Niee.. to nie możliwe. Śpią oddzielnie. Może to od Martina, może Jas jest w ciąży.
Wyszłam z łazienki i skierowałam się do jego pokoju. Bez pukania weszłam.
- Czemu mi nie powiedziałeś, że Jas jest w ciąży ? - Zapytałam zdumiona.

--------------------------------------------
Następny rozdział powinien pojawić się do miesiąca, przez to, że Klaudia jest w szpitalu.
A ja ( Karolina ) starałam się jak mogłam by dodać ten rozdział. Mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu moje wypociny, owszem jest krótki ale się starałam.

niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 2

Edit : Do końca weekendu pojawi się rozdział. Przepraszam, że tak długo czekaliście. 

- To na dziś wszystko, do zobaczenia jutro - powiedział profesor Don.
Uśmiechnęłam się szeroko i spakowałam swoje rzeczy. Jestem już zmęczona, tyle godzin siedzieć na uczelni.
Wyszłam z sali i spojrzałam na telefon. Jasmine nie dzwoniła, to ja zadzwonię.
Wybrałam jej numer i powoli szłam w kierunku wyjścia.
- Halo ? - zapytała odbierając.
- Hej, Jas gdzie jesteś ?
- Umm koło takiego wielkiego plakatu z napisem " Ruch to zdrowie, a taniec to ruch "
- Zaraz będę - powiedziałam i się rozłączyłam.
Szłam jeszcze chwilę, aż wpadłam na jakąś dziewczynę.
- Przepraszam bardzo, nie zauważyłam cię. – powiedziałam, podnosząc wzrok na dziewczynę.
- Spokojnie, nic się nie stało.
Rozejrzałam się szukając plakatu.
- Czego szukasz ? - zapytała.
- Plakatu z napisem " Ruch to zdrowie, a taniec to ruch "
- Oooo - zaśmiała się - to moje tzn. naszej grupki stanowisko, chodź zaprowadzę cię.
- Dzięki.. - uśmiechnęłam się lekko.
- A tak w ogóle to jestem Nelly.
- Vanessa .
- Lubisz tańczyć ? - zapytała i ukradkiem spojrzała na mnie.
- Kocham. - zaśmiałam się.
- A tańczysz w jakiejś grupie ?
- Nie, ale rozważam to.
- To dam ci naszą ulotkę, możesz przyjść i zobaczyć.
- Postaram się.
- Już jesteśmy. - powiedziała.
- Dzięki.
- Nie ma za co.
Spojrzałam na stanowisko i zobaczyłam tam chłopaka.
- O to właśnie jest mój partner.
- Hey, jestem  Liam
- Hey, Vanessa.
- Tu masz naszą ulotkę i zajrzyj nie długo. - powiedziała wręczając mi kartkę.
- Dziękuje i na pewno zajrzę.
- Nie ma za co, zawsze do usług. - zaśmiała się.
- To ja już będę lecieć, do zobaczenia. - uśmiechnęłam się
- Paa - krzyknęła jak już odeszłam.
Rozejrzałam się i zauważyłam Jas siedzącą na ławce.
- Hey - powiedziałam jak już podeszłam.
- Hey, co tak długo ?
- Nie wiedziałam gdzie jest ten plakat i poznałam Nelly, która mnie tu zaprowadziła i to jest jej stanowisko.
- Dobra nie ważne.
- Jedziemy już ? - zapytałam.
- Tak.
- Do ciebie czy do mnie?
- Do ciebie - uśmiechnęła się szeroko.
Ja już wiem co oznacza ten uśmieszek.

Weszłyśmy do domu i skierowaliśmy się kuchni.
- Co jemy ? - zapytałam przyjaciółkę patrząc do lodówki.
- Coś na szybko.
- Spaghetti ?
- Może być, zaraz przyjdę.
Wyciągnęłam makaron i gotowy sos w słoiku. Nie mam czasu by robić teraz  świeży sos. Do garnka w której gotowała się już woda dałam makaron, a do drugiego garnka wlałam sos by go podgrzać. 
Po 10 minutach makaron odcedziłam i nałożyłam na talerze polałam sosem i potarłam na górę ser. 
- Obiad - zawołałam.
Po nie długiej chwili Martin wszedł do kuchni rozbawiony razem z Jas.
- A wy co ? - zapytałam.
Nie odpowiedzieli tylko wybuchli jeszcze większym śmiechem.
- Dobra nie ważne. 
Jak skończyliśmy posiłek każdy posprzątał za sobą, a ja poszłam do salonu. Pewnie się dziwicie, że Jas chodzi sobie po domu jak chce, a ja nie zwracam na nią uwagi. Powiedziałam jej, że ma się czuć jak u siebie i tak zostało. Przynajmniej jej nie muszę niańczyć jakkolwiek to brzmi. 
Skakałam po kanałach, aż natknęłam się na reklamę głoszącą jakiś koncert. Zostawiłam program i wstałam by iść po szklankę wody do kuchni. Słyszałam tylko śmiechy tych głupków i jak jakiś facet mówi o koncercie. Wracałam do salonu i usłyszałam.
- Koncert One Direction w San Diego już w przyszłym roku 2015. Bilety można kupować już za miesiąc.
Usłyszawszy to potknęłam się o własne nogi przy tym wylewając zawartość szklanki na podłogę.
-Jas !!! - krzyczę
- Co się dzieje ?
- Przyjadą do nas !
- Ale kto ?
- One Direction, rozumiesz przyjeżdżają ! - nie mogąc powstrzymać radości rzuciłam się na szyję przyjaciółce.
- Serio?! Musimy kupić bilety!
- Ej dziewczyny co się dzieje ? – pyta Martin
- 1D mają koncert u nas – piszczy Jas
- I to jest powód do takiej radości?
- Oczywiście - odpowiadam bratu.
30 minut później siedzimy u mnie w pokoju i liczymy nasze oszczędności, aby kupić bilety na koncert.
- Ale się cieszę Jas – mówię dalej nie mogąc opanować radości
- Ja też Van, ale spokojnie. Najpierw muszą ogłosić dokładną datę koncertu.
- Wiem, wiem, ale i tak się cieszę
- Mam tylko nadzieję, że będzie nas stać na bilety

Gdy Jasmine poszła, musiałam się przygotować na wojnę o moje zajęcia taneczne. Nie pozwolę im zrujnować moich marzeń. Z napięciem wyczekuję powrotu taty. Mam nadzieję, że to przemyślał i mi pozwoli, a jak nie to będę chodzić na zajęcia bez ich wiedzy. Jakoś załatwię kasę na to wszystko.
Około 18 tata wrócił do domu. Poczekam aż zje obiad i wtedy do niego pójdę.
- Vanesso – woła
- Na górze jestem tato – odkrzykuję, słyszę jak wchodzi po schodach i otwiera drzwi do pokoju.
- Chyba musimy porozmawiać prawda ?
- Tak, czekałam aż zjesz obiad, jaka jest twoja decyzja ?- pytam pełna nadzieji
- Uważam, że możesz spróbować z tymi tańcami, ale mam jeden warunek!
- Jaki ?- rzednie mi mina
- Na zajęcia musisz kogoś ze sobą wziąć. Jakąś koleżankę, no chyba że namówisz brata- uśmiecha się do mnie
- Dziękuję – mówię przytulając się do niego- A rozmawiałeś o tym z mamą ? Zgodziła się ?
- Lepiej, żeby twoja matka się o tym nie dowiedziała- puszcza mi oczko i wychodzi

To jeden z moich najlepszych dni. Tyle się wydarzyło, koncert 1D, taniec- och już nie mogę się doczekać tego wszystkiego. Tylko mam problem. KOGO JA WEZMĘ ZE SOBĄ NA ZAJĘCIA ?!

środa, 26 listopada 2014

Rozdział 1

EDIT: Jutro ( 28.12) pojawi się na 100 % rozdział.  


Poniedziałek. 1 październik. Zaczynam studia, na które nie miałam zamiaru pójść. Moi rodzice decydują za mnie o wszystkim, dosłownie o wszystkim. Irytuje mnie już ich zachowanie, owszem kocham ich no ale bez przesady. Mój brat Martin jest przeciwieństwem mnie. Umie się postawić rodzicom, chodzi na różnorakie imprezy i co jeszcze inni nastolatkowie robią w jego wieku. Chciałabym kiedyś się postawić matce lub ojcu tak jak on. Powiedzieć " To jest MOJE życie i ja decyduje za siebie ". Mam tylko te 19 lat, ale co z tego, traktują mnie jak dziecko. 2 lata do pełnoletności i będę niezależna.
- Pośpiesz się ! -krzyknął mój brat. - To nie tylko łazienka dla ciebie. 
- Już, już. - wyłączyłam strumień wody i wyszłam owijając się ręcznikiem i opuściłam pomieszczenie.
- Nareszcie. - powiedział nabuzowany i zamknął za sobą drzwi.
Skierowałam się do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam sukienkę. Ułożyłam ją na łóżku i podeszłam do drzwi zamykając je. Następnie wytarłam swoje ciało dokładnie i przeniosłam ręcznik na włosy by lekko je wysuszyć.Odłożyłam ręcznik na fotel i podeszłam do lustra. Pod lustrem mam niewielką komodę, gdzie mam biżuterie, kosmetyki, prostownice, suszarkę i inne podobne rzeczy. Wyciągnęłam suszarkę i podłączyłam do prądu, przystawiając powietrze do włosów. Już po chwili miałam suche włosy. Zrobiłam sobie jeszcze lekki makijaż i spakowałam do torebki potrzebne rzeczy. Ubrałam na siebie sukienkę i wzięłam do ręki telefon sprawdzając która godzina. Mam jeszcze 40 minut, więc zeszłam na śniadanie na dół.
Mój dom jest w średnim rozmiarze, nowocześnie urządzony. Majątek nie jest niski ani wysoki. Jest w sam raz, nie mam na co narzekać. 
Weszłam do kuchni i zostałam tylko tatę pijącego kawę. 
- Hey - przywitałam się i usiadłam do stołu.
- Cześć - uśmiechnął się do mnie szeroko.
- Pożyczysz mi auto ? 
- Jasne, tylko Martin'a jeszcze zawieziesz, dobrze ?
- Dzięki, zawiozę go. - uśmiechnęłam się.
Lepsze relacje mam z ojcem niż z matką. Moja rodzicielka jest poświęcona pracy. Rzadko co mogę ją spotkać przy telewizorze oglądając jakąś komedie. Ma jedną bliską przyjaciółkę, którą uwielbiam. Czasami nawet jak Jasmine nie ma czasu to właśnie z nią idę na zakupy. Jest jak starsza siostra. 
- Jest jeszcze mama ? - zapytałam nalewając herbaty. 
- Ubiera się, bo zaraz idzie do pracy.
- No a jakby inaczej. - uśmiechnęłam się lekko.
- Kiedy masz następną wizytę u lekarza ?
- Za tydzień. 
Zapomniałam wspomnieć, że mam zaniki pamięci. To rzadka choroba w moim wieku, ale zdarzają się wyjątki. Dr. Toping sądzi, że wyjdę z tego. Mam 2 razy zajęcia w tygodniu by trenować pamięć. Ale zdarza mi się często zapominać. Zrobiłam sobie 2 kanapki z szynką i czerwoną papryką. Uwielbiam gotować, zazwyczaj co sobotę pieczę jakieś ciasto lub jakieś większe danie. Babcia zawsze pochwala moje dania, dziadkowie bywają u nas 2 razy w miesiącu. Nałożyłam kanapki na talerz i wzięłam herbatę i poszłam do salonu pooglądać krótki serial. Po niecałych 15 minutach skończyłam śniadanie i włożyłam naczynia do zmywarki. Poszłam jeszcze na górę do pokoju po torebkę i poprawić włosy. Sprawdziłam jeszcze telefon i wyszłam z pomieszczenia kierując się już na dół do holu po kluczyki od auta. Zamknęłam za sobą drzwi i weszłam do samochodu.
Zadzwoniłam jeszcze do Jas, że zaraz po nią będę i wyjechałam z domu.
- Heyooo - krzyknęła dziewczyna wsiadając do auta.
- Hey - uśmiechnęłam się i usłyszałam dzwonek swojego telefonu.
- Halo ? - powiedziałam kiedy odebrałam.
- Van gdzie jesteś ? Miałem jechać z tobą.
- Ahh tak zapomniałam przepraszam.. już jadę po ciebie.  - rozłączyłam się.
- Musimy jeszcze jechać po Martina,bo zapomniałam o nim.
- Haha jasne - blondynka zapięła pasy i poprawiła się na siedzeniu.
 Po nie długiej chwili zajechałam pod dom. Brat już czekał.
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam, na śmierć sobie o tobie zapomniałam. Wybaczysz ?
- Spoko, siemka Jasmine.

- I tak będzie wyglądać wasz plan zajęć. - powiedział profesor Don.
Jest naszym wykładowcą. Uczy łaciny medycznej. Jest koło 30 bardzo młody i przystojny.
-Czy ty go widziałaś ? - zapytała przyjaciółka.
-Tak Jas, będziesz go widywać 6 razy w tygodniu - powiedziałam i spojrzałam na plan. Mamy we wtorek, czwartek i piątek od 9 do 18 .. bardzo długo. A pozostałe dni mamy od 8 do 12 (poniedziałek) i 15 (środa).
- Możecie już iść... jutro macie na 9 ale przyjdźcie na 8, bo pokaże wam sale, Do zobaczenia. - uśmiechnął się i podszedł do jakiejś kobiety.
- Chodź Jas.. - pociągnęłam za rękę dziewczynę, która wgapiała się w profesora Don'a.
- Już, już spokojnie.
- Musisz sobie znaleźć chłopaka.
- Mam jednego już na oku.. - powiedziała i szeroko się uśmiechnęła.
- Profesor jest dla ciebie za stary.
- Nie mówię o profesorze.
- To o kim  ? - stanęłam przy aucie i spojrzałam na nią.
- O twoim bracie - jeszcze szerzej się uśmiechnęła.
- Proszę cię Jasmine, on ma 17 lat.
- I co z tego.. mi się podoba.. jest bardzo dojrzały jak na swój wiek.
- Wsiadaj do auta i nie wspominaj już o nim.. - powiedziałam otwierając auto.
- Jak chcesz.
- Co robimy ? - zapytałam.
- Jedziemy na razie do mnie, obejrzymy film a później się zobaczy.
- Mi pasuje - odpowiedziałam i odpaliłam auto.

 - Nudzi mi się... - powiedziałam pół godziny po skończonym filmie.
- Musisz sobie znaleźć jakieś zajęcie.
- Wiesz co masz racje.. - uśmiechnęłam się - Zapiszę się znowu na kursy tańca.
- O nie, nie, nie.. nie ma mowy..
- Tak Jas.. nie wygadasz mnie chyba..
- Van wiesz, że twoi rodzice się dowiedzą.
- Wymyśle coś.
- Już tak mówiłaś i za każdym razem było to samo.
- Teraz będzie inaczej.
- Mnie w to nie pakuj.
- Spokojnie. - usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
Podeszłam do torebki i wyciągnęłam go.
- Halo ?
- Vanessa przyjedziesz po mnie ?  - zapytał Martin.
- A gdzie jesteś ?
- Pod szkołą, ale pośpiesz się.
- Już jadę.
Blondynka zaraz pojawiła się koło mnie.
- Kto dzwonił ? - zapytała pijąc sok.
- Martin, jedziesz ze mną ?
- Jasne. - odstawiła szklankę i wyszłyśmy z domu.
Po 10 minutach byłyśmy pod szkołą. I nie było go, za pewnie jest na boisku.
- Chodź.
- Gdzie ?
- Na boisko - zaśmiałam się, bo wybiegła z tego samochodu jak poparzona.
- Hey uspokój się, to tylko Martin.
- No właśnie to M-A-R-T-I-N - przeliterowała jego imię a jak pokręciłam głową z śmiechem.
Usiadłyśmy na ławce i przyglądałyśmy się jak chłopaki grają. Po chwili usłyszeliśmy za sobą jakieś dziewczyny.
- Widziałyście od Martin'a mięśnie ? -zapytała jakaś brunetka swoich koleżanek.
Jeszcze chwile o nim rozmawiały. Jasmine się odwróciła.
- Jest zajęty, sorry - powiedziała i zauważyła, że idzie w naszą stronę to podeszła do niego i się przytuliła.
- Suka - powiedziała jedna z nich.
Zdziwiłam się, że nic jej nie powiedział.
- Chodźcie już, jestem zmęczona.
- Przecież dopiero 15.
- I co z tego ? - zapytałam się go i popatrzałam jak na głupka.
On się tylko uśmiechnął i przełożył rękę na biodro Jas.
- Cześć dziewczyny - powiedział i uśmiechnął się czarująco.

- Na którą jutro masz ? - zapytał tata.
- Na 9 ale muszę być na 8, bo jeszcze profesor ma oprowadzić nas po salach.
- Dobrze.. ja teraz idę do siebie popracować.
- Umm tato.. mam do ciebie sprawę.
- Jaką ? - zapytał siadając na przeciwko mnie.
- Bo wiesz mama teraz coraz dłużej siedzi w pracy, ty podobnie, Martin ma swoje życie a ja mam teraz studia, ale oprócz tego znajdę jeszcze wolny czas na..
- Vanessa, sam nie wiem..
- Ale nawet nie dokończyłam
- Bo wiem o co ci chodzi, o kursy tańca.. Muszę o tym pomyśleć i jutro porozmawiamy dobrze dziecko ? - popatrzał na mnie czule.
- Dobrze tato. - Wstałam z krzesła i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku, ale po chwili położyłam się.
Jutro czeka mnie ciężki dzień, studia, rozmowa z tatą... no właśnie rozmowa z tatą, Mam nadzieję, że to przemyśli i pozwoli mi..


Jest cicha nadzieja

******************************************************************

Przychodzę z takim rozdziałem.. dość ciężko mi się go pisało, ale to są początki.. zazwyczaj tak jest
W następnym rozdziale spróbuję się poprawić..
Zapraszam też na mojego drugiego bloga :
http://swagggy.blogspot.com/

niedziela, 9 listopada 2014

Prolog

Marzenia .. 
Każdy ma swoje wielkie marzenia..
Tylko czy każdy je spełnia ?
O to jest właśnie pytanie. 
Dziewczyna o wielkim sercu do tańca marzy o tańcu z chłopakami z One Direction 
Chodziła już kilkakrotnie na kursy tańca, ale za 
każdym razem ją rodzice wypisywali.
Bo uważają, że nie powinna tańczyć ze względu na jej chorobę.
Na zanik pamieci. 
Więc dlatego, nie chcą by ich córka szła w tym kierunku.
Od razu po skończonym liceum zmusili ją by poszła na studia.
W kierunku medycyny.
Dziewczyna nienawidzi za to swoich rodziców, że na każdym kroku kontrolują ją i jej życie..
Czy postawi im się w końcu i zapragnie żyć tak jak chce ?
Czy spełni swoje marzenia ? 
Czy znajdzie swoją prawdziwą miłość ?
Czy przeszkodzi jej w tym jej choroba ?
Dowiecie się czytając :
  "  I've got dreams which I fulfill  "

-------------------------------------------------
Witam .. Nowe opowiadanie rusza pełną parą.. 
Zobaczcie bohaterów.. jest ich trochę dużo.. 
Ale do ogarnięcia.
Mam nadzieje, że wam się spodoba to co wymyśliłam z 
Karolina ( moją pomocnicą )..